|
Kołysanie znów ustało; kamień umilkł. Zadygotał lekko, po czym poturlał sie naprzód i z głośnym łoskotem runął na podłogę. Zaniepokojony Eragon cofnął sie powoli w stronę drzwi, patrząc, jak kamień turla sie ku niemu.
Nagle na gładkiej powierzchni pojawiło sie pękniecie, potem następne i jeszcze jedno. Eragon nie mógł oderwać od nich wzroku. Pochylił sie naprzód, wciąż trzymając w dłoni nóż. Na szczycie kamienia, w miejscu gdzie krzyżowały sie szczelin, mal kawałek zakołysał sie, jakby na czymś balansował, po czym uniósł sie i opadł na podłogę. Po kolejnej serii pisków z otworu wynurzyła sie niewielka ciemna główka, a po niej dziwne kanciaste ciało. Eragon zacisnął palce na rękojeści noża i zastygł bez ruchu. Wkrótce stworzenie wydostało sie z kamienia, przez chwile trwało nieruchomo, a potem śmignęło naprzód i oświetlił je księżyc.
Eragon cofnął sie wstrząśnięty. Przed nim, zlizując resztki chroniącej go do niedawna błony, stal smok.
[Wiecej cytatów] |
|